Lili szła korytażem, przewruciła się, wpadła na 13 letnią blonsynkę odrazu ją poznała... Carrie.
-Uważaj jak chodzisz!!!!-krzykneła na nią Lili.
-Przepraszam-podała jej ręke ale Lili odrzuciła ją i wstała.
-Dlaczego wszyscy ślizgoni są tacy wredni!!!
-Przeciesz to było niechcący!!! I zresztą przeprosiłam cię.
-Tak nie chcący, specjanie na mnie wpadłaś.
-Dobra, wiesz co nie mam ochoty na kłótnie, bardzo cię przepraszam że na ciepie wpadłam.
-Co powiedziałaś?
-To co słyszałaś. Dlaczego wszyscy gryfoni są tacy...
-Jacy?-nagle przyszedł James i reszta huncwotów.
-Nie ważne-Carrei już chciała odejść ale chłopcy nie dali za wygraną zagrodzili jej drogę.
-O mała ślizgonka się boji?.-zakpił Syriusz.
-Lepiej z nią nie zadzierajcie- nagle podszedł do nich 17 letni ślizgon, Rokwood, za nim Severus i Avery ze swoim najlepszym kumplem Reglusem. Huncwoci chcieli im wygarnąć ale jednak to była duża banda ślizgonów a Rokwood, szkoda mówić. Chłopcy i Lili się odsuneli od White, Regulus złapał ją za ręke i po ślizgonów nie było już śladów.
-Przeklęci cholerni ślizgoni!!!-wysyczał wściekle James.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz