Hogsmet, no tak byli w magicznej wiosce siedzieli w 4 miotlach ipili piwo kremowe.
-Słuchajcie wy macie prezenty ja musze kupić spotkamy sie w wyjściu od hogsmet, pa-powiedział Syriusz.
-OK.Pa.
Syriusz szedl i natkną się na uliczkę zobaczyl tam swojego brata zmienił się w psa i podszedl bliżej żeby podsłuchać.
-Posłuchaj mnie Black zrobisz to co ci każę.
-Nie!
-Przestań być takim upartym dzieciakiem i rób co mówię albo ty i twoja rodzina pożałujecie-wysyczał dużo starszy chyba 20 letni chlopak przykładając ruszkę do kardła Regulusa.
-Zostaw mojego brata-wyskoczył Syriusz-Drętwota!!!!
Napastnik pojawil się w czarnej chmurze dymu i znikną.
-Śmiercożerca, co od ciebie chciał?-spytał młodszego brata
-Nic nie chciał mógł byś choć raz się nie wtrącać.-już chciał odejść ale Syriusz łapał go za skraj szaty i szarpną.
-Zrób mi tą przyjemność i raz w życiu powiec mi prawdę. Co chciał od ciebie ten śmiercożerca, znasz go?!!?!
-To Olpiness, chiał żebym sie do nich przyłączył.-powiedział w końcu Regulus.
-Ale ty nie jesteś jednym z nich?
-Nie!!!- wykrzykną młody Black podwijając rękawy żeby pokazać bratu że nie kłamie.
-To dobrze, wbij to sobie do wiadomości że jednak jestem twoim starszym bratem i się o ciebie... martwie.
-Nikomu nie powiemy o tej sytuaci.
-Prędzej odgryzł bym sobie ręke.-powiedział Syriusz uśmiechając się i obejmująć brata ramieniem.
To był ich naj milsze wspomnienie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz